Na dwie części? To mało powiedziane!
Gdziekolwiek się nie ruszyć, wszędzie potykasz się o tory!
Czy chcę się poruszać w obrębie Włoch, czy wybrać gdzieś, nawet całkiem niedaleko, do miasta - wszędzie tory i brak przejazdów pod nimi, powodujący, że w tych, które są, stoi się w gigantycznych korkach.
Mieszkam w Nowych Włochach, przy Potrzebnej - developer wmówił nam, że najbliższe tory, te towarowe na Okęcie, będą lada dzień zlikwidowane. A że wówczas pociąg widziało się na tych torach raz na dzień, uwierzyłyśmy i kupiłyśmy mieszkanie.
Osoby starej daty nie nadają się do życia w dzikim kapitalizmie, to pewne. Teraz za oknem mamy defilady pociągów z benzyną lotniczą, w dzień, to nic - przestrzegają ograniczenia prędkości.
Ale w nocy, kiedy ich nie widać, łomot zrywa nas z łóżek, dom chodzi, szkło dzwoni, kołyszą się wyraźnie wszystkie wiszące rośliny, szyby drżą - a jeśli rozbudują lotnisko, będzie gorzej...
