| Czas dla ludzi |
|
|
|
| 19.02.2008. | |
|
- Do parafii należy prawie 8 tys. wiernych. Dzielimy ją na dwie części, odwiedzane przez nas, co dwa lata. W tym roku zaplanowaliśmy 1368 odwiedzin – wylicza ks. Jan Mężyński, proboszcz parafii. – Jednak kontakt mieliśmy tylko z 680, ponad 500 mieszkań zastaliśmy zamkniętych, z różnych powodów. Dużo mieszkań było po prostu niezamieszkanych, bo ktoś, np. odzyskał swoją dawną własność i lokatorzy musieli się wyprowadzić. Jeszcze nie przeprowadził remontu i nie zagospodarował na nowo lokali. W ponad 100 domach usłyszeliśmy: „Nie, dziękuję”. Podczas kolędy ksiądz błogosławi rodzinie i całemu domostwu na rozpoczynający się nowy rok, odmawiając specjalną modlitwę. Jak pokazują statystyki wizyt nie każdy chce w tym uczestniczyć. Powodów na pewno jest wiele, według ks. Mężyńskiego, część mieszkańców to po prostu wyznawcy innych religii, np. świadkowie Jehowy. Niektórzy z odmawiających zdobywali się na wytłumaczenie, inni kończyli lakonicznym „nie”. - Chodzimy nie tylko w celach konfesyjnych – tłumaczy proboszcz. – Próbujemy nawiązać kontakt z mieszkańcami. Zostaliśmy tu po coś przysłani, a kolęda to najbardziej bezpośredni kontakt, taki indywidualny, bardzo ważny. Później ludzie przychodzą do kancelarii w sprawie pogrzebu czy przyjęcia sakramentu bierzmowania, a my wiemy, że są tutejszymi parafianami, że była rozmowa. Przychodzą często nawet po radę, nie są dla nas anonimowi, to ułatwia rozmowę. Parafie coraz częściej spełniają różne funkcje, nie zawsze ściśle religijne, ale np. społeczne. Angażują się w pomoc ubogim, bezdomnym, głodnym, kształtują postawy obywatelskie. Wizyta duszpasterska to już nie tylko aktualizowanie kościelnych kartotek czy zbiórka datków. - Kapłani często mają w trakcie kolędy doświadczenie biedy materialnej, pojawiają się sprawy polityczne, jakaś złość na sytuację w kraju, przygnębienie, załamanie. Nie zbieramy po kolędzie datków, zorganizowaliśmy to inaczej, w kościele stoi puszka na tzw. dar kolędowy. Jest to przeznaczane na konkretne cele parafialne, które zawsze ogłaszamy z ambony i każdy może według własnego uznania coś wrzucić. Po co ma ktoś mówić, że przychodzimy po pieniądze. Jesteśmy wolni od obciążeń. W tej parafii jest to możliwe, jednak w wielu innych nie i jestem świadom tego – opowiada ks. Mężyński. Kolęda to bardzo oficjalna wizyta. Jednak to ksiądz jest tutaj gościem, jego czas jest dla wiernych. To możliwość zadawania nurtujących pytań. Obecność kapłana w domu to najżywsza forma relacji. Dlatego przyjęcie go jest wyrazem wiary i przywiązania do Kościoła i duszpasterzy. Kościół staje się wtedy mniej instytucją a bardziej domem, kiedy kolędę dobrze wykorzystują obie strony. Bartłomiej Godusławski |
|
| Zmieniony ( 19.02.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| O nas |
| Działalność Stowarzyszenia |
| Kula Włochowska |
| Napisali o nas |
| Redakcja |
| Kontakt |
| Festiwal Otwarte Ogrody 2010 |
| Festiwal Otwarte Ogrody 2008 |
Portal Informacyjny- Stowarzyszenie Sąsiedzkie Włochy to informacje na tematy takie jak: Dzielnica Włochy, Stare Włochy, Nowe Włochy.